GDAŃSKI PARK NAUKOWO-TECHNOLOGICZNY [ August 26th, 2010 ] Posted in » Wiadomosci

PODSTAWOWE INFORMACJE
Gdański Park Naukowo-Technologiczny im. prof. Hilarego Koprowskiego powstał w 2006 r. Założycielem GPN-T jest Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, która współpracując z Samorządem Województwa Pomorskiego, miastem Gdańsk oraz Politechniką Gdańską, Uniwersytetem Gdańskim i Gdańskim Uniwersytetem Medycznym przyczyniła się do powstania nowoczesnego ośrodka badawczego położonego w samym sercu Gdańska.
DZIAŁALNOŚĆ
W GPN-T mieszczą się laboratoria, obiekty biurowo-technologiczne, Centrum Konferencyjno-Szkoleniowe oraz EduPark – Centrum Edukacji dla dzieci i młodzieży.
GPN-T oferuje nowoczesne powierzchnie technologiczno-produkcyjne oraz technologiczno-biurowe, wyposażone w infrastrukturę teleinformatyczną. W Parku powołany zastał również inkubator firm technologicznych zapewniający warunki do powstawania i rozwoju nowych firm opartych na wiedzy i nowoczesnych technologiach zakładanych przez absolwentów uczelni i pracowników naukowych.
 
PERSPEKTYWY/ROZBUDOWA
W sierpniu 2010 roku sfinalizowany zostanie III etap rozbudowy Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego. W rezultacie zwiększy się jego potencjał naukowo-badawczy umożliwiając przy tym rozwój wielu przedsięwzięć.
Realizacja projektu zakłada budowę dwóch zespolonych budynków o charakterze biurowo-technologicznym. Niemal 40 tyś m2 nowych powierzchni przyczyni się do rozwoju nowoczesnych technologii na terenie północnej Polski.
Na terenie Parku powstanie Instytutu Technologii Bezpieczeństwa, Bałtyckie Centrum Biotechnologii i Diagnostyki Innowacyjnej będące konsorcjum trzech największych uczelni Pomorza: Akademii Medycznej w Gdańsku, Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Gdańskiego. Przewiduje się także budowę sieci powiązań i rozwój klastrów, w tym lokalizacje dla struktur Bałtyckiego Klastra Ekoenergetycznego.

Wysiedlenia z gdańskiej Letnicy

Pierwsze przeprowadzki zaczną się już za kilka tygodni. – Po raz pierwszy w Polsce modernizuje się tak duży fragment miasta, na dodatek zamieszkany. Zaczynamy remontować całe budynki, a w raz z nimi okoliczną infrastrukturę: drogi, instalacje – mówi Tadeusz Gleinert, pełnomocnik prezydent Gdańska ds. rewitalizacji Letnicy.

Przez lata zapomniana robotnicza dzielnica Gdańska ma całkowicie się odmienić. Obok powstającego stadionu PGE Arena Gdańsk miasto planuje przenieść tu Międzynarodowe Targi Gdańskie. A Droga Zielona wraz z Trasą Słowackiego, Trasą Sucharskiego i tunelem pod Wisłą połączy lotnisko ze stadionem, portem i obwodnicą południową. Odrestaurowana zostanie też stara zabudowa dzielnicy. Na “pierwszy rzut” na przełomie kwietnia i maja do remontu pójdą zabudowania przy ul. Starowiejskiej (numery: 14, 16, 18, 20, 24, 28) i Sielskiej (2, 4 i 6). Pod koniec roku: druga strona ul. Starowiejskiej (10 numerów), w przyszłym roku: kolejne dziesięć domów. W sumie do kwietnia 2012 r.: 29 budynków. Przeprowadzka dotyczyć będzie rodzin z ok. 150 mieszkań. – To trzy grupy: osoby, które wyprowadzą się tylko tymczasowo – na ok. 6 -9 miesięcy, bo tyle będzie trwał remont – po czym wrócą na Letnicę, lokatorzy, którym przyznano nowe mieszkania i mieszkańcy lokali socjalnych, którzy otrzymali podobne w innych częściach miasta – mówi Gleinert.

Ks. Witold Strykowski, proboszcz miejscowej parafii, od 20 lat ma pod opieką “1900 dusz”: – Ludzie różne reagują. Są tacy, którzy mówią, że już tu nie wrócą, bo nie chcą, ich te wysiedlenia nie krzywdzą. Ale znam też takich, którzy po 50 lat mieszkali w Letnicy i życia poza dzielnicą nie potrafią już sobie wyobrazić. Boją się nawet najbardziej błahych rzeczy: że mają meble jednorazowego użytku i co, jak tragarze je rozkręcą i już potem nie uda ich się skręcić? Albo: co zrobią z tymi przez lata uzbieranymi bibelotami, jak wyrzucić szkoda? Chociaż są i starzy letniczanie, którzy wcześniej zostali wysiedleni z domów przy ul. Uczniowskiej. I teraz są zadowoleni, że w nowym mieszkają.

Sprowadzeni przez miasto specjaliści mają pomóc mieszkańcom dzielnicy w radzeniu sobie ze stresem, związanym ze zmianą miejsca zamieszkania. – Przeprowadzka może być problemem dla osób starszych. Młodzi koncentrują się raczej na tym, jakie mieszkanie i w jakiej dzielnicy dostaną – wyjaśnia Tadeusz Gleinert. – Ale dla ludzi co tu kilkadziesiąt lat mieszkali, często schorowanych, to bardzo ciężka sprawa – już samo pakowanie to stres. Dlatego działamy ostrożnie. Odwiedzamy ludzi, rozmawiamy, sprawdzamy jaka jest ich sytuacja. Jeśli ktoś ma dzieci, informujemy, że na czas wyprowadzki znajdzie się dla nich miejsce w Klubu Malucha. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, podeślemy asystenta rodziny, który pomoże w pakowaniu, zadzwoni gdzie trzeba, a potem będzie monitorował, jak się lokatorom żyje w nowym miejscu. Cała przeprowadzka odbywać się będzie na koszt miasta. Dla niepełnosprawnych wynajmiemy specjalny samochód, jeśli ktoś zasłabnie – w pogotowiu będzie karetka.

Mieszkańców będzie też wspierał psycholog. Ta forma pomocy wzbudza kontrowersje.

Jan Elbrych, mieszkaniec ul. Uczniowskiej: – O psychologach słyszałem, dla mnie to wielka bzdura. Przez 40 lat nic się na tej dzielnicy nie działo, a teraz urzędnicy próbują robić “cuda-wianki” i ludzi na siłę uszczęśliwiać. Niech miasto lepiej zrobi porządne elewacje, schody nowe postawi, drzwi w klatkach zamontuje i ogrzewanie w końcu właściwe do tych budynków doprowadzi. A nie psychologów się sprowadza.

Pani Anna mieszka w kamienicy przy ul. Starowiejskiej, tam remont rozpocznie się już w kwietniu.

- Najpierw bardzo się bałam – bo wiedzieliśmy tylko, że trzeba się wyprowadzić. A sąsiedzi niestworzone rzeczy gadali. Ale potem przedstawiciele miasta przyszli do nas i wszystko tłumaczyli. Powiedzieli, że jak chcemy to możemy tu wrócić. Pewnie, że mieszkania nie zostawię: tu mąż się urodził, jego babka dostała je jako repatriantka – opowiada kobieta. – Wyprowadzka to niełatwa rzecz, bo to człowiek jak Cygan na walizkach siedzi. Ale psychologa nie potrzebuję. Co to ja, psychiczna jestem? To tylko strata pieniędzy i niepotrzebny wydatek – zastrzega.

Pomysłu miasta broni proboszcz: – Jeśli trafi się taki, który z tymi ludźmi będzie potrafił realnie porozmawiać i jednocześnie przedstawić im dobre propozycje, albo przynajmniej takie, które ich nie przestraszą, to dlaczego nie? – zastanawia się ks. Strykowski.

Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny: – Nic na siłę. Jeśli mieszkańcy nie potrzebują psychologa, to nie ma potrzeby im go wciskać. To tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto. Tym bardziej że wciąż jeszcze wielu ludziom psycholog kojarzy się z psychiatrą, a oni przecież “psychiczni” nie są. Dlatego warto włodarzy miasta namówić, żeby poszli inną drogą: najpierw wysłali pracowników społecznych, żeby wśród ludzi wysondowali, czy w ogóle i jakiej formy wsparcia potrzebują. A nie wciskać tym mieszkańcom pomocy nachalnie.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

March 28th, 2010 | Leave a Comment

Walki o Gdynię. Hitler w Gdyni i Gdańsku

Walki o Gdynię prowadzone przez Wehrmacht i Kreigsmarine.
Wizyta Hitlera w Gdyni, oraz Gdańsku.
Pani “wypędzona” Erika Steinbach urodziła się w Rumii koło Gdyni.

“(…) W momencie najazdu Niemiec hitlerowskich na Polskę funkcjonariusze jako przedstawiciele służb mundurowych przystąpili do natychmiastowych działań. W ramach Komendy Policji Państwowej w Gdyni utworzono Kompanię Rezerwy Policji w liczbie 700 osób. Niestety brak jest informacji dotyczących bezpośrednich walk tej formacji. Działania wojenne w Gdyni trwały do 14 września nad ranem, gdy wojska niemieckie zajęły miasto i port.

Przed wizytą Hitlera na Pomorzu Niemcy zażądali zakładników, którzy mieli być gwarantem bezpieczeństwa dla Kanclerza III Rzeszy. Liczba ta wyniosła około 100 osób. Na ochotnika zgłosiła się również grupa funkcjonariuszy Policji Państwowej. Po zakończeniu wizyty Hitlera Niemcy zaczęli zwalniać zakładników wydając im tzw. dokument zwolnienia. Nazwiska zwolnionych znalazły się w księdze ścigania, czyli wśród nazwisk Polaków przewidywanych w pierwszej kolejności do aresztowań ramach akcji policyjnej “Tanenberg”.

Osoby wymienione w księdze ścigania były zatrzymywane i przetrzymywane w więzieniach w Gdyni, Wejherowie i na terenie dawnego Etapu Emigracyjnego. Zatrzymani Policjanci wraz z innymi Polakami, uznanymi przez Niemców za niebezpiecznych zostali rozstrzelani w lasach Piaśnicy – 11 listopada 1939 roku, w Dzień Niepodległości oraz Święto Policji Państwowej.

Fragment książki Marka Chrabkowskiego, “Historia Gdyńskiej Policji”.

February 11th, 2010 | Leave a Comment

Lądowanie na Rębiechowie ( Gdańsk)

February 11th, 2010 | Leave a Comment

Gdańsk Wrzeszcz z przewodnikiem cz. I

February 11th, 2010 | Leave a Comment

Powered by WordPress | Entries (RSS) and Comments (RSS).