PGE Arena Gdańsk

Na betonowej bryle gdańskiego stadionu na Euro 2012 zamontowano w piątek pierwszy element konstrukcji dachu.

Ma 40 metrów i waży ponad 30 ton. To połowa jednego z 82 wręgów, które kształtem przypominać będą bumerang i “otoczą” PGE Arenę. Na nich ułożone zostaną bursztynowe panele elewacji.

Cała operacja trwała 40 minut. By ją wykonać, potrzebny był sprowadzony z Belgii dźwig firmy Sarens. – Taka konstrukcja wymagała użycia żurawia gąsienicowego, który może przenosić znaczne ciężary. Ten zastosowany w Gdańsku nawet 400 ton – mówi Kasper Kwiatkowski z Sarensa.

Stadion ma być gotowy w styczniu 2011 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

April 3rd, 2010 | Leave a Comment

Wysiedlenia z gdańskiej Letnicy

Pierwsze przeprowadzki zaczną się już za kilka tygodni. – Po raz pierwszy w Polsce modernizuje się tak duży fragment miasta, na dodatek zamieszkany. Zaczynamy remontować całe budynki, a w raz z nimi okoliczną infrastrukturę: drogi, instalacje – mówi Tadeusz Gleinert, pełnomocnik prezydent Gdańska ds. rewitalizacji Letnicy.

Przez lata zapomniana robotnicza dzielnica Gdańska ma całkowicie się odmienić. Obok powstającego stadionu PGE Arena Gdańsk miasto planuje przenieść tu Międzynarodowe Targi Gdańskie. A Droga Zielona wraz z Trasą Słowackiego, Trasą Sucharskiego i tunelem pod Wisłą połączy lotnisko ze stadionem, portem i obwodnicą południową. Odrestaurowana zostanie też stara zabudowa dzielnicy. Na “pierwszy rzut” na przełomie kwietnia i maja do remontu pójdą zabudowania przy ul. Starowiejskiej (numery: 14, 16, 18, 20, 24, 28) i Sielskiej (2, 4 i 6). Pod koniec roku: druga strona ul. Starowiejskiej (10 numerów), w przyszłym roku: kolejne dziesięć domów. W sumie do kwietnia 2012 r.: 29 budynków. Przeprowadzka dotyczyć będzie rodzin z ok. 150 mieszkań. – To trzy grupy: osoby, które wyprowadzą się tylko tymczasowo – na ok. 6 -9 miesięcy, bo tyle będzie trwał remont – po czym wrócą na Letnicę, lokatorzy, którym przyznano nowe mieszkania i mieszkańcy lokali socjalnych, którzy otrzymali podobne w innych częściach miasta – mówi Gleinert.

Ks. Witold Strykowski, proboszcz miejscowej parafii, od 20 lat ma pod opieką “1900 dusz”: – Ludzie różne reagują. Są tacy, którzy mówią, że już tu nie wrócą, bo nie chcą, ich te wysiedlenia nie krzywdzą. Ale znam też takich, którzy po 50 lat mieszkali w Letnicy i życia poza dzielnicą nie potrafią już sobie wyobrazić. Boją się nawet najbardziej błahych rzeczy: że mają meble jednorazowego użytku i co, jak tragarze je rozkręcą i już potem nie uda ich się skręcić? Albo: co zrobią z tymi przez lata uzbieranymi bibelotami, jak wyrzucić szkoda? Chociaż są i starzy letniczanie, którzy wcześniej zostali wysiedleni z domów przy ul. Uczniowskiej. I teraz są zadowoleni, że w nowym mieszkają.

Sprowadzeni przez miasto specjaliści mają pomóc mieszkańcom dzielnicy w radzeniu sobie ze stresem, związanym ze zmianą miejsca zamieszkania. – Przeprowadzka może być problemem dla osób starszych. Młodzi koncentrują się raczej na tym, jakie mieszkanie i w jakiej dzielnicy dostaną – wyjaśnia Tadeusz Gleinert. – Ale dla ludzi co tu kilkadziesiąt lat mieszkali, często schorowanych, to bardzo ciężka sprawa – już samo pakowanie to stres. Dlatego działamy ostrożnie. Odwiedzamy ludzi, rozmawiamy, sprawdzamy jaka jest ich sytuacja. Jeśli ktoś ma dzieci, informujemy, że na czas wyprowadzki znajdzie się dla nich miejsce w Klubu Malucha. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, podeślemy asystenta rodziny, który pomoże w pakowaniu, zadzwoni gdzie trzeba, a potem będzie monitorował, jak się lokatorom żyje w nowym miejscu. Cała przeprowadzka odbywać się będzie na koszt miasta. Dla niepełnosprawnych wynajmiemy specjalny samochód, jeśli ktoś zasłabnie – w pogotowiu będzie karetka.

Mieszkańców będzie też wspierał psycholog. Ta forma pomocy wzbudza kontrowersje.

Jan Elbrych, mieszkaniec ul. Uczniowskiej: – O psychologach słyszałem, dla mnie to wielka bzdura. Przez 40 lat nic się na tej dzielnicy nie działo, a teraz urzędnicy próbują robić “cuda-wianki” i ludzi na siłę uszczęśliwiać. Niech miasto lepiej zrobi porządne elewacje, schody nowe postawi, drzwi w klatkach zamontuje i ogrzewanie w końcu właściwe do tych budynków doprowadzi. A nie psychologów się sprowadza.

Pani Anna mieszka w kamienicy przy ul. Starowiejskiej, tam remont rozpocznie się już w kwietniu.

- Najpierw bardzo się bałam – bo wiedzieliśmy tylko, że trzeba się wyprowadzić. A sąsiedzi niestworzone rzeczy gadali. Ale potem przedstawiciele miasta przyszli do nas i wszystko tłumaczyli. Powiedzieli, że jak chcemy to możemy tu wrócić. Pewnie, że mieszkania nie zostawię: tu mąż się urodził, jego babka dostała je jako repatriantka – opowiada kobieta. – Wyprowadzka to niełatwa rzecz, bo to człowiek jak Cygan na walizkach siedzi. Ale psychologa nie potrzebuję. Co to ja, psychiczna jestem? To tylko strata pieniędzy i niepotrzebny wydatek – zastrzega.

Pomysłu miasta broni proboszcz: – Jeśli trafi się taki, który z tymi ludźmi będzie potrafił realnie porozmawiać i jednocześnie przedstawić im dobre propozycje, albo przynajmniej takie, które ich nie przestraszą, to dlaczego nie? – zastanawia się ks. Strykowski.

Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny: – Nic na siłę. Jeśli mieszkańcy nie potrzebują psychologa, to nie ma potrzeby im go wciskać. To tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto. Tym bardziej że wciąż jeszcze wielu ludziom psycholog kojarzy się z psychiatrą, a oni przecież “psychiczni” nie są. Dlatego warto włodarzy miasta namówić, żeby poszli inną drogą: najpierw wysłali pracowników społecznych, żeby wśród ludzi wysondowali, czy w ogóle i jakiej formy wsparcia potrzebują. A nie wciskać tym mieszkańcom pomocy nachalnie.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

March 28th, 2010 | Leave a Comment

PGE Arena Gdańsk

January 30th, 2010 | Leave a Comment

Film z placu budowy Baltic Arena

September 7th, 2009 | Leave a Comment

Powered by WordPress | Entries (RSS) and Comments (RSS).